Witam.....szacun dla Pani dietetyk,za burzę z piorunami w moim życiu,po miesiącu zdrowego,smacznego i kolorowego jedzenia,nie chodzę głodna,senna i marudna,a najlepsze jest to,że wskoczyłam w rozmiar mniejszy i celulit już tak nie odstaje. wielka buźka oby tak dalej
EWA
Dojrzała decyzja!
Moment, w którym zdaliśmy sobie sprawę z otyłości naszego syna Wojtka był dla nas przełomem - to czas kiedy nasze dziecko borykało się z urazem stawu kolanowego a jednocześnie wchodziło na drogę dojrzewania.
czytaj więcejNazywam się Paweł, mam lat 14. Jakieś klika miesięcy temu przyszedłem do poradni razem z mamą.

Rodzice bardzo naciskali na wizytę u Pani dietetyk choć mi się nie bardzo chciało.
Bałem się, że jedzenie będzie nie dobre, że będę musiał jeść to czego nie lubię a nie będę mógł jeść tego co bardzo lubię. Miałem nadwagę - na lekcji wf było mi bardzo ciężko. Najbardziej lubiłem siedzieć na ławce rezerwowych kiedy inni moi koledzy grali w piłkę nożną. Kiedyś skręciłem sobie nawet kolano, miałem kłopot z bieganiem - więc było mi trudno tak ogólnie. Koledzy w szkole często podśmiewali się ze mnie i mojej nadwagi - co nie było fajne.
Teraz jest inaczej schudłem i dobrze się czuje - trochę biegam z tatą i jeżdzę na rowerze. W diecie mam takie posiłki które lubię zjadać i chętnie do nich wracam.
Praca z Pawłem przebiegła modelowo bez większych kłopotów, chętnie otwierał się na nowe propozycje, próbował, oceniał i wydawał bardzo krótkie opinie - (…) „dobre” lub „nie dobre”. Dziś można powiedzieć, że to nie ten sam młody człowiek.
Choć czas epidemii wcale nie sprzyja nowym wyzwaniom - młody człowiek poradził sobie znakomicie.
Jestem dumna z niego i z jego rodziców, którzy dołożyli wszelkich starań do tego aby zmienić nawyki żywieniowe syna.
Paweł gratuluje świetnych wyników, życzę utrzymania uzyskanych rezultatów, a może i poprawienia ich na jeszcze leprze.
Pozdrawiam
Renata Jeruzalska


